Norwidowi mogło się co prawda wydawać - po artykułach Sarneckiego i Tokarzewicza - że i w tej dziedzinie coś się zmieniło na lepsze... cóż miał jednak pomyśleć, skoro w jednym z numerów warszawskiego "Echa", który doszedł do Paryża około 15 lutego 1877 r., a w którym nie znalazł bynajmniej ani jednego ze swoich wierszy, tak szumnie zapowiedzianych półtora miesiąca wcześniej, wyczytał jedynie ckliwe, przesłodzone i niesmacznie zredagowane pochwały, wysmażone przez, jakiegoś domorosłego pięknoducha (Mariusza) na cześć Wiktora Hugo, u którego wizyta była dla owego pięknoducha "chwilą... uroczystą, tak uroczystą, iż nie dowierzając samemu sobie napisał do wielkiego poety list z wynurzeniem uczuć i uwielbień, bo był pewny, że ich wypowiedzieć nie zdoła...". Oburzenie na Sarneckiego, który nie drukując przesyłanych mu "pereł i diamentów" Norwida znajdował jednak miejsce na tego rodzaju czołobitności, oburzenie na niesprawiedliwych rodaków, którzy nie zauważali własnych wielkich poetów, ale którzy zawsze palili kadzidło przed sławą zagraniczną, oburzenie na całe społeczeństwo polskie.
wypożyczalnia kajaków podłogi układanie Agencja Reklamowa Olizarowski .